noisyhope
Zakazany owoc.... 2010-02-08

Wystukałam wcześniej jakże piękną notkę, n/t Zakazanych Owoców, aczkolwiek się nie dodała...


Oczywiście nie napiszę drugiej takiej samej, bo


1.nie jestem w stanie


2.moja wściekłość przyćmiewa mi światopogląd,


jednakże spróbuję coś wystukać...






Jak bardzo cienka jest granica, pomiędzy odkryciem tego, jak smakuje Zakazany Owoc, a tym by utopić się w jego smaku po uszy?


Bardzo, czy może tylko trochę?


Człowieka najbardziej intryguje i pociąga to, czego zna tylko pewną, magiczną część, więc mało racjonalny jest jego pęd do poznania wszystkiego, jak najbardziej dogłębnie.


Oczywiście, zderzają się tu ze sobą, ludzka ciekawość i przeświadczenie, że możemy wszystko, czego tylko dusza zapragnie i fantazja zdoła podsunąć...




Istota ludzka, kierująca się swoim szalonym pragnieniem. Jedna z najgorszych rzeczy.


W dążeniu do celu, poza wytrwałością i cierpliwością, bardzo ważna jest ocena sytuacji, bo bez niej łatwo się zatracić, we własnym postępowaniu.




Dawniej był taki serial, "Komisarz Borewicz", ostatnio oglądałam fragm. jednego odcinka. Nic szokującego, śledztwo- zero brutalności, seksu też zero- poza krótkotrwałą sceną "łóżkową" (pół naga aktorka leżąca w łóżku, obok niej aktor). Potem dowiedziałam się, że mój dziadek, gdy zaczynał się "Komisarz..." wyrzucał swoją córkę z pokoju, bo ni miała ukończonych 18nastu lat. Zastanawia mnie to, czy dziadek był tak restrykcyjny, czy były to takie czasy, czy stał się pobłażliwy dla wnuczki, czy stwierdził, że teraz to już wszystko wsiora dno....




Alkohol, narkotyki, seks, po to wszystko współczesny nastolatek może sięgnąć bez problemu, więc cała magia Zakazanego Owocu znika...


Ówczesna, "wyrobiona" 16nastolatka bardzo się różni, od dawnej, 16nastoletniej dziewczynki w mundurku...


A gdy patrzę, na najmłodsze dzieci wybiegające z podstawówki, z komórkami w rękach oraz na dziewczynki, z lalką i make upem na placu zabaw, jestem nieco przerażona...


Zastanawia mnie, co będzie dla nich Zakazanym Owocem, skoro dla mojego i paru wyższych roczników, właściwie wszystko jest dostępne...


Teraz Zakazane Owoce tworzy kryzys gospodarczy... ale to już nie ta bajka.




A propos tych Zakazanych Owoców, to nasuwa mi się jeszcze jedna refleksja.


Bardzo często, człowiek pragnąc zdobyć, to czego tak pożąda, nie zauważa nawet, ile traci po drodze. Często też okazuje się, że słodki w zamyśle, w rzeczywistości ma smak gnijącego jabłka.






Tak więc zostawię ewentualnych czytelników, z ostatnim zdaniem, myślę, że wartym zapamiętania:


Zrób działanie, ile da Ci Zakazanego Owocu zerwanie.








Ps. Gdyby trafił się ktoś, kto tu zaglądnie, proszę o pozostawienie własnych spostrzeżeń dot. tematu notki


Z góry przepraszam, jeśli ktoś nie rozumie o co mi chodzi w notce, bez obaw, to tylko ze mną jest coś nie tak ;)


Ps2. Oczywiście stworzyłam zupełnie inną notkę, niż poprzednia...






Pozdrawiam ♥.


Dodaj komentarz


Dysia 2010-02-08

Chciałam najpierw rzucić słowo w kierunku twojego bloga. Trudno mi na początku było odnaleźć notkę, a później ją przeczytać, bo niektóre napisy były czarne, ale najgorzej było z dodaniem komentarza, bo tam nie było nic widać. Jednak warto było:) Notka była bardzo pouczająca i czekam na więcej takich:) Pozdrawaiam:*

e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [załóż bloga!] rsssubskrybuj
[zamknij reklamy]